Wrażenia po kolejnym turnieju Grand Prix Polski Cheerleaders w Kielcach
Artykuł opublikowano 25.05.2011
Po raz kolejny w Kielcach z przyjemnością - olbrzymią !!! - obejrzałem zespoły Honoraty.
Dużo (to jest moje zdanie) jeszcze czasu upłynie nim instruktorzy zaczną większą wagę przykładać
do choreografii, elementów tanecznych. Cóż można powiedzieć lub dodać? Ekspresja wykonania,
szczególnie najstarszego zespołu, jest duża. Wykonanie jako całości, nie powiem perfekcyjne bo zawsze
jest co poprawić, ale naprawdę dobre.
Od samego początku jestem w polskim cheerleadingu. Przepisy się zmieniały, zmieniały się mody taneczne. Uczestnictwo w zawodach międzynarodowych spowodowało,
że uprzywilejowane były zespoły uczestniczące w nich. Rozpoczęło się niemalże ślepe naśladownictwo zwycięskich zespołów. I zatracono to, co od początku w polskim cheerleadingu było najistotniejsze - TANIEC i CHOREOGRAFIĘ. Skupienie się na elementach obowiązkowych spowodowało, że zespoły zaczęły pracować jedynie nad skokami.
Pamiętam, że kilka (co najmniej) warsztatów w roku odbywało się z zakresu różnych technik tanecznych.
Z programu szkoleń aktualnych nie wynika aby coś takiego miało miejsce.
A przecież zawody w Polsce odbywają się w kategorii CHEER DANCE gdzie drugi człon zostaje pomijany w tematach. Pani Honorata i jej dziewczęta pokazały na ostatnich zawodach jak fajnie można wkomponować tzw. elementy obowiązkowe
z elementami tanecznymi, że układ nie musi być mdły.
Mam! taką cichą nadzieję, że pozostali instruktorzy pójdą w ślady dziewcząt z Tarnowa, że wróci epoka gdzie dziewczęta zaczną tańczyć a nie skakać. A taniec to przecież dziewczęcy żywioł. Trudność wykonania skoków w moim przekonaniu odstraszała nowe dziewczyny.